Najmniejszy Park Narodowy w Polsce

Mniej niż pół godziny, czyli jak niewiele potrzeba, aby przenieść się z zatłoczonego i zanieczyszczonego Krakowa w całkowicie odmienne miejsce, które choć na chwilę pozwoli zapomnieć o życiu w dużym mieście. Niewiele ponad 15 km na północny-zachód od Krakowa znajduje się najmniejszy park narodowy w Polsce, który został utworzony już w 1956 r, jako szósty w kraju. Ci, którzy mają choć podstawową wiedzę o Polsce, wiedzą o jakim parku mówię i o którym jest właśnie ta relacja.

Ze stolicy Małopolski ruszam wcześnie rano, jadąc komunikacją miejską, z której wysiadam na przystanku Czajowice. Po 15-minutowym spacerze widoczna z daleka tablica informuje mnie, że wchodzę na teren Ojcowskiego Parku Narodowego. Tu zaczyna się moja kilkunastokilometrowa piesza wycieczka.

Ojcowski Park Narodowy

Na terenie parku znajduje się 5 szlaków pieszych o łącznej długości 46,6 km. Wszystkie są doskonale oznaczone.

Szlaki turystyczne

Zanim jednak wejdę w głąb parku, udaję się do Jaskini Łokietka, z którą wiąże się pewna legenda. Nie trudno się domyślić, że tyczy się ona króla Polski Władysława Łokietka. Podczas ucieczki z Krakowa przed wojskami Wacława II miał on się w niej schronić, a pająk który zasłonił otwór jaskini pajęczyną wprowadził w błąd pościg, co pozwoliło Łokietkowi ujść z życiem. Po jaskini oprowadza mnie oraz całą klasę, jak się okazało mądrych i niehałaśliwych kilkulatków, przewodnik. Zajmuje to niecałe 30 minut. Niestety aparat, którym się posługuję, nie pozwala na wykonanie dobrych zdjęć w ciemności dlatego robię tylko zdjęcie jednego z dwóch nietoperzy śpiących akurat w jaskini.

Wejście do jaskini

Współtowarzysze w zwiedzaniu

Nietoperz

Jesień w pełni, a dokładniej równy miesiąc od jej rozpoczęcia. Drzewa mienią się wszystkimi możliwymi kolorami, słońce mocno grzeje na bezchmurnym niebie, lepiej być już nie może. Przy takiej sprzyjającej do wędrówki pogodzie dochodzę do Bramy Krakowskiej.

Złota...

...jesień

Brama Krakowska

Góra Koronna

Kolejne miejsce warte zobaczenia to największa jaskinia na terenie Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej, czyli Jaskinia Ciemna. Jak nazwa wskazuje, jaskinia jest nieoświetlona, zwiedzający otrzymują świeczki, a czas zwiedzania to zaledwie kwadrans. Pierwsze ślady człowieka pochodzą już sprzed 125 tys. lat. Niestety nie będzie dane mi jej zwiedzić, o czym informuje mnie kartka powieszona przy kasie "Jaskinia w dniach 7 października-28 kwietnia jest nieczynna". Wejście do niej znajduje się na wysokości 65 m nad dnem Doliny Prądnika, co zachęca mnie nawet do przysłowiowego pocałowania klamki.

Widok na rzekę Prądnik

Skała Rękawica

Brama Krakowska w tle

Wejście do Jaskini Ciemnej

Po chwili odpoczynku wśród wspaniałych widoków kieruję się na północ wzdłuż rzeki Prądnik.

Widok na Dolinę Prądnika i Górę Okopy

Panieńskie Skały

Most nad Prądnikiem

Kilkanaście minut później docieram do Ojcowa. Pierwsze co rzuca się w oczy oraz z czego znany jest Ojców to ruiny zamku.

Zamek

Zanim jednak tam się udam idę do dawnego hotelu "pod Łokietkiem", a obecnie Muzeum Ojcowskiego Parku Narodowego. Przed budynkiem dostrzegam tablicę, na której są wypisane godziny wejścia, kolejne dopiero za ponad 60 minut. Rezygnuję, tyle czasu niestety nie mam.

Muzeum Ojcowskiego Parku Narodowego

Po kilku minutach znajduję się już na ruinach zamku. Zamku, którego budowę zaczęto w II połowie XIV wieku z polecenia króla Kazimierza Wielkiego. Tradycja głosi, że nazwa warowni, w swej pierwotnej formie brzmiąca Ociec, została nadana przez samego króla na pamiątkę walki o tron krakowski jego ojca Władysława Łokietka, który w okolicznych jaskiniach znajdował schronienie.

Ruiny zamku

Zamek w XV wieku

...aż chce się usiąść!

Kierując się dalej na północ trudno nie dostrzec czegoś nietypowego. Tym czymś jest drewniany obiekt sakralny Kaplica Na Wodzie z 1901 r. Jak nazwa wskazuje kaplica faktycznie została zbudowana na wodzie, a w ten sposób ominięto carski zakaz budowania "na ziemi ojcowskiej".

Kaplica Na Wodzie

Idąc dalej Doliną Prądnika mijam liczne młyny oraz skały wapienne przybierające przeróżne kształty.

Młyn na rzece Prądnik

Droga prowadząca do Pieskowej Skały

Skała wapienna

Malowniczo położone domy

Ostatnie miejsce, które chciałem odwiedzić podczas dzisiejszej wycieczki, to Zamek w Pieskowej Skale ze słynną Maczugą Herkulesa. Do celu pozostało mi nieco ponad 3 km. Chcąc zdążyć jeszcze wejść i zwiedzić zamek, łapię krótkiego stopa. Na zamku jestem kilkanaście minut przed ostatnim wejściem, dlatego ciesząc się że zdążyłem, udaję się po bilet. Co się okazało do ostatniego wejścia została jeszcze chwila, jednak żeby wejść trzeba kupić bilet w kasie, która jest już zamknięta. Trochę to nielogiczne, ale co poradzę. Nie pozostaje mi nic innego jak obejść zamek z zewnątrz. Zamek, który został wybudowany w I połowie XIV w. przez Kazimierza III Wielkiego, jest jednym ze średniowiecznych zamków zwanych jako "Orle Gniazda", które strzegły niegdyś granicy Królestwa Polskiego. W swoich murach gościł króla Stanisława Augusta Poniatowskiego czy komendanta Józefa Piłsudskiego.

Zamek widziany z zachodu

Ryzalit z loggią widokową

Baszta średniowieczna północna oraz oficyna

Ogrody włoskie

Tablica pamiątkowa

Następnie idę pod Maczugę Herkulesa, zwaną niegdyś Maczugą Kraka, Czarcią Skałą czy Skałą Twardowskiego. Sama maczuga ma około 25 metrów wysokości, dodając do tego Skałę Fortepian na której stoi, daje to około 35 metrów wysokości czyli tyle, ile ma typowy 11 piętrowy wieżowiec. Robi wrażenie. Kwadrans później siedzę już w busie co oznacza, że wracam do domu.

Maczuga Herkulesa

Maczuga Herkulesa, w tle zamek

Wyprawę uznaję za udaną. Polecam ją wszystkim, którzy chcą gdzieś wyskoczyć na 1 dzień i spędzić ten czas aktywnie. Nie trzeba wcale daleko wyjeżdżać i mieć grubego portfela. Przejazdy i wejście do Jaskini Łokietka kosztowały mnie tyle, ile paczka papierosów. Nie palę, ale na taki nałóg mogę wydawać każdego dnia :) Do następnego!