Stołeczne Królewskie Miasto Kraków

Połowa października, słońce nadal mocno grzeje, idealna pora by gdzieś na jeden dzień wyskoczyć. Padło na Kraków. Rodzaj podróży nie mógł być inny jak autostop, pierwszy raz natomiast wybrałem się z płcią żeńską :) Pobudka z samego rana i już koło 8 zaczynamy łapać stopa. Pierwsza zatrzymała się taksówka, jak się okazało auto było pożyczone, więc za podwózkę do Częstochowy nie musieliśmy słono płacić. W Częstochowie postanawiamy zrobić tabliczkę z napisem Kraków. Sam napis robiliśmy przez jakieś 2 minuty. Dlaczego o tym wspominam? Otóż stanąłem z tabliczką na 3 sekundy (dosłownie) i ją odłożyłem żeby napić się herbaty. Nie zdążylem jej nawet wyjąć z plecaka, a tu ktoś nas woła. Na początku nie wiedzieliśmy czy to chodzi o nas dlatego nie reagowaliśmy. Jak się za chwilę okazało złapaliśmy transport do samego Krakowa. To się nazywa szczęście. Nie tylko nam zależało by być jak najszybciej na miejscu, kierowcy też się śpieszyło. Na ograniczeniu do 50km/h jechaliśmy 170km/h, można? Można. W centrum Krakowa meldujemy się o 11 zatem czas mamy znakomity. Na miejscu spotykamy się z kilkoma znajomymi, zwiedzamy oraz jemy obiad i tak do 17.

Rynek Główny, Sukiennice

Brama Floriańska

Kościół Mariacki

wieża ratuszowa

pomnik Adama Mickiewicza

Kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz kościół św.Andrzeja Apostoła

Dworzec Główny

sposób na dorobienie

sposób na dorobienie 2

widok z Wawelu na Wisłę (na dalszym planie Łagiewniki)

oraz na most Dębnicki i Kopiec Kościuszki

Królewska Katedra

krypta wieszczów narodowych w podziemiach katedry
(A.Mickiewicz, J.Słowacki, C.K.Norwid, F.Chopin)

Krużganki dziedzińca zamkowego


pomnik Jana Pawla II na Wawelu

Baszta Sandomierska

Smok Wawelski

Wawel z Mostu Dębnickiego

i Mostu Grunwaldzkiego

Zaczęło się ściemniać, więc postanawiamy udać się tramwajem w kierunku autostrady (która jest również obwodnicą Krakowa) i tam złapać coś do Piotrkowa. Na planach się skończyło. Jak się okazało cała obwodnica nie jest oświetlona do tego nie ma na niej żadnej stacji. No cóź, czekał nas "krótki" spacerek w poszukiwaniu dobrego miejsca na stopowanie. Po drodze minęliśmy lotnisko w Balicach, przy okazji oglądając lądujące tam samoloty :)

lotnisko w Balicach

Po prawie 2 godzinach (8km marszu!) doszliśmy do bramek na autostradzie, jest to bardzo dobre miejsce na łapanie stopa. Po kilku minutach siedzieliśmy już w Tirze który jechał przez Piotrków. W domu melduję się kilka minut po północy.

Podsumowując wypad jednodniowy jak najbardziej udany. 400km w dwie strony udaje nam się pokonać jedynie trzema stopami. Warto dodać, że w Częstochowie znalazłem 20zl i gdyby nie obiad w Krakowie to bym był na plusie :) Do następnego!